niedziela, 29 marca 2026

ZORA WAMPIRZYCA N°30 - LIZAK DLA WAMPIRA

Tytuł oryginalny: Zora la Vampira

Serie III n.03 – Il leccalecca della vampira

Wydawca: Edifumetto

Rok pierwszego wydania: 8 luty 1974

Scenariusz: Renzo Barbieri, Giuseppe Pederiali

Grafika: Birago Balzano

Skan edycji włoskiej:

Charles (VintageComix)

Cyfrowa rekonstrukcja okładki: Cyfrowy Baron

Czyszczenie plansz i dymków: Grifos

Translacja i opracowanie graficzne: Vallaor

Korekta: Aristejo

Okładka nie kłamie: w tym tomiku pierwsze skrzypce grać będzie Frau Murder, a choć nie ujrzymy jej z czaszką w ręce, skojarzenie tego gestu z najsłynniejszą sztuką Szekspira jest całkiem zasadne. Na swojej drodze spotka bowiem autentycznego ducha, który domaga się zemsty, podobnie jak miało to miejsce z Duchem ojca Hamleta. Zabłąkane na ziemi widmo ma całkiem sporo do powiedzenia, na tyle, że jego historia zajmie znaczną część fabuły. Taka szkatułkowa forma narracji powracać będzie w serii całkiem często, stwarzając możliwość cofnięcia się w czasie bez konieczności przenoszenia tam samych bohaterek. Tym razem podróż do przeszłości nie będzie odległa, zaledwie jeden wiek, ale uważne oko czytelnika dostrzeże, że w modzie damskiej zaszły wyraźne zmiany. W XVIII wieku panie były zapięte pod szyję, podczas gdy już sto lat później królują wielkie dekolty. Tak przynajmniej wygląda to na planszach Zory!

Zdecydowana przewaga wątku Frau oznacza, że fani blondynek będą musieli obejść się smakiem. Nawet piękna dziewczyna, którą kruczoczarna wampirzyca chętnie widziałaby w roli tytułowego „lizaka”, okazuje się brunetką! Być może mamy do czynienia z przypadkiem losowym – akurat na tym etapie historii scenarzysta i rysownik mieli więcej do zaoferowania przyjaciółce Zory. Podejrzewam jednak, że zapatrzyli się przy tym na inną, powszechnie znaną kriopijczynię, niejaką Vampirellę. Tej inspiracji zdecydowanie nie może się wyprzeć autor okładki, Alessandro Biffignandi!

Przyznam bez bicia, że obce mi są przygody Vampirelli. Co więcej, dopóki nie natrafię na jakąś porządną rekomendację, zarazem entuzjastyczną i podpartą przekonującymi argumentami, nie spieszy mi się wypełniać tej luki w wiedzy. Zniechęca przede wszystkim status tej postaci – z opisów wynika, że jest to przybyszka z obcej planety, zwanej Drakulon, gdzie zamiast wody płynie krew. Pomijając absurdalność tego konceptu, mieszczącego się w spektrum komiksowej logiki, zmienia on diametralnie charakter postaci, której wampirza natura okazuje się wyłącznie efektem odmiennych od ziemskich warunków. Przy takim „naukowym” podejściu nie jest potrzebna żadna metafizyka, która w klasycznym ujęciu wampiryzmu jest wręcz niezbywalna. Nawet jeśli w uniwersum Vampirelli piekło istnieje i wypełzają z niego jakieś straszliwe demony, jej samej nic z nimi nie łączy i może bez żadnego problemu stawiać im czoła w obronie rasy ludzkiej. Stając się tym samym jednoznacznie pozytywną bohaterką. Musi tylko znaleźć alternatywne źródło odżywiania, na przykład syntetyczną hemoglobinę (założę się, że twórcy wymyślili coś w tym stylu). Dziękuję bardzo za tak „familijną” krwiopijczynię!

LIZAKOWE LINKI:

MEGA (CBR)

MEGA (PDF)

Seksowna? Niewątpliwie! Kusząca? A jakże! No dobrze, ale to sama powierzchowność, a przecież najważniejsze u kobiety jest wnętrze! Czy zatem owa pannica spełnia standardy szanującej się córy ciemności? Czy jest występna, okrutna, makiaweliczna, rozpustna, sprzymierzona z mocami piekielnymi? Niestety, pod tym względem czeka nas srogi zawód. Wygląda raczej na efekt kompromisu pomiędzy komiksiarzami a Comic Code of Authority. Wampirzyca – ale w wersji soft, PG-13, rozwodnionej do masowej, nużąco bezpiecznej konsumpcji!

niedziela, 22 marca 2026

ZORDON N°10 - GRECKA BOGINI

Tytuł oryginalny: Zordon

n.10 - La dea greca

Wydawca: Ediperiodici

Rok pierwszego wydania: sierpień 1975

Scenariusz: Ennio Missaglia

Grafika: Bruno Marraffa

Skan wydania włoskiego i francuskiej translacji:

Charles (VintageComix), AtomHic (BDtrash)

Cyfrowa rekonstrukcja: Cyfrowy Baron

Czyszczenie plansz i dymków: Grifos

Przekład i wklejanie tekstu: Vallaor

Korekta: Aristejo

Ciąg dalszy rozpoczętej w poprzednim tomiku helleńskiej przygody! Po badaniu początków rasy ludzkiej nadszedł czas na zapoznanie się z antyczną Grecją. Co prawda należałoby najpierw udać się do Mezopotamii, której miano kolebki cywilizacji należy się w pierwszej kolejności. Nie da się jednak ukryć, że poematy Homera są dla naszej zbiorowej wyobraźni znacznie ważniejsze niż Epos o Gilgameszu, o którym dziś mało kto pamięta, podczas gdy Helena Trojańska potrafi rozgrzać cały Internet do czerwoności za sprawą nietypowego castingu w nowej adaptacji Iliady. Trudno dziwić się decyzji Zordona, który na własne oczy chce sprawdzić, ile prawdy kryją w sobie podania chociażby o drewnianym koniu zmajstrowanym przez Ulissesa.

Przed scenarzystą serii otwiera się wdzięczne zadanie weryfikacji mitu pod kątem prawdopodobieństwa historycznego! Może odnieść się krytycznie do literackiego kanonu i zaproponować własną hipotezę odnośnie tego, co tak naprawdę miało szansę się wydarzyć. Podobne zadanie stawiali sobie liczni pisarze i filmowcy. W latach 50. przy realizacji wysokobudżetowej Heleny Trojańskiej (1956) postawiono na bardziej przyziemne niż u Homera uzasadnienie konfliktu. W filmie Roberta Wise'a ucieczka żony Menelaosa z Parysem staje się dla greckich państw idealnym pretekstem do wypowiedzenia wojny zagrażającej im gospodarczo Troi. Przy tak racjonalnym postawieniu sprawy nie było sensu mieszać do scenariusza olimpijskich bogów.

Podobnej trzeźwości spojrzenia można było oczekiwać od serii Zordon, wzorem tytułowego bohatera kierującej się zimną logiką. I rzeczywiście, geneza wojny trojańskiej maluje się tu w jeszcze bardziej cynicznych barwach, niż we wspomnianym hollywoodzkim spektaklu, gdzie prawdziwe było przynajmniej uczucie łączące Helenę i trojańskiego księcia. Jak jednak do racjonalnego tonu całości ma się tajemnicza kobieta, która materializuje się w greckim obozie, zdaje się dysponować nadludzkimi mocami i podaje za Herę, władczynię Olimpu? Czy Zordonowi uda się odkryć motywacje i tożsamość samozwańczej greckiej bogini, a twórcom uzasadnić jej obecność w zdroworozsądkowy sposób? Chęć poznania odpowiedzi na te pytania może zachęcić do lektury w jeszcze większym stopniu, niż obowiązkowa porcja krwawych i zmysłowych atrakcji!

GRECKIE LINKI:

MEGA (CBR)

MEGA (PDF)

Tak wyglądała na ekranie słynna para antycznych kochanków: Rosanna Podesta jako Helena i Jacques Sernas jako Parys. Oparcie całej fabuły filmu z 1956 roku na romansie tej dwójki miało poważne konsekwencje, wszystkie inne postacie były dla nich tylko tłem, na dodatek niezbyt sympatycznym. W komiksie aż takiego faworyzowania nie będzie, ale trzeba przyznać, że w niniejszym tomiku to wątek tej dwójki wybrzmiewa najpełniej!