Tytuł oryginalny: Nippur di Lagash
02 - Nofretamón
Oryginalnie opublikowany w:
Argentyński magazyn komiksowy „D’Artagnan”, nr 158
Rok wydania: 1970
Scenariusz: Robin Wood
Grafika: Lucho Olivera
Translacja: Gemini AI, Chat GPT
Korekta przekładu: Vallaor i Aristejo
Drugi tom przygód Nippura – w pełnym kolorze! O ile pierwszy epizod służył za origin story, o tyle ten jest już pełnokrwistą, samodzielną przygodą, wierną wszelkim regułom gatunku. Refleksyjny twardziel Nippur oraz jego mniej skłonny do rozmyślań, za to potężnie umięśniony kompan, Ur-El, po opuszczeniu Lagasz kierują się prosto do Egiptu. Dzięki protekcji wysoko postawionego znajomego trafiają na dwór sędziwego faraona Senrusetta. Władcę na tym etapie życia interesuje już właściwie tylko jedno: wzniesienie monumentalnego grobowca. Ta fiksacja nie podoba się jednak części arystokracji, a zwłaszcza generałom, którzy rwą włosy z głowy na widok gnuśniejącej, niehartowanej w bojach armii. Nic dziwnego, że w końcu dochodzi do skrytobójczego zamachu. Na nieszczęście dla spiskowców, Nippur i Ur-El swoja interwencją krzyżują im plany. Czy jednak zamachowcy dadzą za wygraną po jednej porażce? I jaką rolę w pałacowej intrydze odegra zniewalająco piękna córka władcy, Nofretamon?
Na odpowiedzi nie przyjdzie nam długo czekać, jako że cała intryga zamyka się na zaledwie dwudziestu stronach. Na szczęście Robin Wood potrafi wycisnąć z tego skromnego metrażu absolutne maksimum, unikając przy tym przeładowania kadrów tekstem. Znalazło się tu nawet miejsce na całostronicowy kadr z piramidą in statu nascendi, co genialnie podkreśla jej monumentalizm. Czy to już jednak pokaz pełni możliwości Lucho Olivery? Zdecydowanie nie! Na jego najwspanialsze plansze w ramach tej serii przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. Włoscy wydawcy, z niecierpliwości, bądź też z obawy przed chłodnym przyjęciem fanów, pominęli zresztą kilkanaście pierwszych rozdziałów, zaczynając publikację od odcinków dopracowanych graficznie do perfekcji. Przez to przeszłość bohatera oraz tytułowe Lagasz pozostały dla czytelników z Italii owiane jeszcze większą tajemnicą...
A jak przedstawia się kwestia historycznej autentyczności egipskiego epizodu? To raczej barwna synteza starożytnego Egiptu niż wierna adaptacja kronik. Zarówno sędziwy faraon, jak i jego piękna córka to postacie fikcyjne, choć posiadające wyraźne historyczne pierwowzory. Senuseret I, jeden z najpotężniejszych władców XII dynastii, rządził przez blisko 45 lat na przełomie XX i XIX wieku p.n.e. Egipt zawdzięcza mu ogromny rozkwit gospodarczy i kulturalny, choć egiptologia nie przypisuje mu budowy żadnego legendarnego grobowca. W imieniu jego matki, Nefritachenen, dopatrzyć się można inspiracji dla imienia Nofretamon, jednak w przypadku komiksowej księżniczki kluczowe jest połączenie członów „nofret” (piękna) oraz „Amon” (imię boga słońca). Zważywszy na to, jak wiele królewskich imion zaczynało się od przedrostka „nefert” – z Nefertiti na czele – można założyć, że zniewalająca uroda była wpisana w ich królewski tytuł!
EGIPSKIE LINKI:Jak widać na załączonnych przykładach, odcinek ten mógł wyglądać zupełnie inaczej, bardziej współcześnie. Mocno zastanawiałem się nad taką opcją, świadomy, że archaiczna oprawa graficzna może odstraszyć niektórych czytelników (choć z drugiej strony: czego tacy właściwie szukają na blogu z komiksowymi starociami?). Wprowadzenie nowej, żywej kolorystyki początkowo wydawało się świetnym pomysłem, ale niestety okazało się strzałem w płot...
Na obecnym etapie rozwoju AI potrafi wprawdzie wygenerować piękny obrazek od zera, lecz zupełnie nie radzi sobie z poszanowaniem oryginalnej kreski. Sztuczna inteligencja bywa wręcz nazbyt kreatywna i po prostu nie potrafi się powstrzymać, by czegoś po swojemu nie „ulepszyć”. W efekcie porównanie kadrów Lucho Olivery z wersją zmodernizowaną zamienia się w zabawę typu „znajdź sto szczegółów”. Udanych łowów!
















