Tytuł oryginalny: Zora la Vampira
Serie III n.04 – Il ballo degli annegati
Wydawca: Edifumetto
Rok pierwszego wydania: 22 luty 1974
Scenariusz: Renzo Barbieri, Giuseppe Pederiali
Grafika: Birago Balzano
Skan edycji włoskiej:
Charles (VintageComix)
Czyszczenie plansz i dymków: Vallaor
Translacja i opracowanie graficzne: Vallaor
Cyfrowa korekta okładki: Cyfrowy Baron
Korekta: Aristejo
Po kilku epizodach, w których pierwsze skrzypce grała Frau Murder, panna Pabst znów wysuwa się na prowadzenie. Przyznajmy, że czarnowłosej wampirzycy należy się odpoczynek po tym, jak bezustannie wpadała z deszczu pod rynnę. Czas, by zmoczyła się także Zora – i to dosłownie! Zmysłowej blondynce było ostatnio aż za wygodnie w spokojnej Sofii; nawet okazjonalne nocne eskapady uchodziły jej płazem. Oczywiście, kiedy tylko zatęskni za przygodą, dostanie ją z nawiązką – tym razem za sprawą katastrofy na morzu. Jako jedyna ocalała, ze zdumieniem odkrywa, że potrafi oddychać pod wodą, po czym trafia na tytułowy bal topielców… O dziwo, jej spotkanie z wystrojonymi truposzami doczeka się racjonalnego uzasadnienia. Choć jeszcze na początku tego samego epizodu byliśmy świadkami autentycznej konwersacji Frau Murder z widmem, w przypadku Zory chodzi o coś zupełnie innego. To fabularna zmyłka prowadząca do prawdziwej rewelacji tego tomiku.
W tym momencie lojalnie ostrzegam – pojawią się spoilery! Szkoda byłoby jednak nie wspomnieć o tak niezwykłym koncepcie, jak podwodne miasto Amazonek. Co porabiają nieustraszone wojowniczki na dnie oceanu? Choć można było się spodziewać, że prędzej czy później staną na drodze Zory, naturalnym środowiskiem wydawała się dla nich dżungla – z Puszczą Amazońską na czele. Tymczasem dno morskie kojarzy się raczej z syrenami (do których póki co większe szczęście miała Lucifera, patrz 19. epizod jej przygód) tudzież z nimfami z celtyckich legend.
I to właśnie te ostatnie zdają się najmocniej inspirować scenarzystę. Walijskie Jeziorne Kobiety (Gwragedd Annwn) zamieszkiwały królestwa na dnach najgłębszych akwenów. Niektóre wychodziły na ląd i wiązały się ze śmiertelnikami, jednak pod surowymi warunkami. W legendach mężczyźni nieopatrznie łamali te reguły, co skutkowało bezpowrotnym odejściem ukochanej w głębiny. W kwestii relacji damsko-męskich Amazonki z komiksu są jednak znacznie bardziej radykalne: uznają drugą płeć nie tylko za brzydką, ale i złą, całkowicie unikając z nią kontaktu. Nic dziwnego, że nawet nie myślą o wyściubianiu nosa na powierzchnię.
Twórcy komiksu ciekawie grają też samym mitem założycielskim. W starożytnych podaniach rytuał amputowania piersi miał zwiększać sprawność bojową Amazonek przy strzelaniu z łuku. W interpretacji autorów komiksu to okaleczanie ma zupełnie inny cel: ma wybić wojowniczkom z głowy potencjalne amory. Dlaczego zakaz miłosnych relacji jest dla tej podwodnej społeczności tak kluczowy, że wolą się oszpecić, niż mu ulec? I czemu samo pojawienie się Zory zagraża ich egzystencji? Tego już nie zdradzę. Warto przekonać się o tym podczas lektury, a po jej zakończeniu podumać nad tym, jak niebezpieczna potrafi być miłość!
TOPIELCZE LINKI:Właściwie nie powinienem się dziwić podwodnej siedzibie kobiecych wojowniczek. Film Amazonki z Księżyca (1987) pokazuje, że potrafią one skolonizować każdą przestrzeń, także pozaziemską. I radzą sobie bardzo dobrze, dopóki nie rozproszy ich ktoś z zewnątrz - w przypadku filmu Johna Landisa kilku atrakcyjnych kosmonautów!















