Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WALLESTEIN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WALLESTEIN. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2024

WALLESTEIN. NAGA DLA POTWORA

Tytuł oryginalny: Wallestein il mostro

Anno I N.09 - Nuda per il mostro

Wydawca: Edizioni Segi

Rok pierwszego wydania: grudzień 1972

Scenariusz: Renzo Barbieri

Grafika: Mario Cubbino

Skan wydania włoskiego:

PJP (VintageComix)

Translacja i wstawianie tekstu: Vallaor

Korekta: Aristejo

Czyszczenie plansz i dymków: Komixpmi

Rekonstrukcja cyfrowa okładki: Cyfrowy Baron

Nie trzeba było długo czekać na kolejne pojawienie się Jimmy'ego Wallesteina! Przyczyna tak rychłego powrotu wynikła ze specyfiki poprzedniego tomiku, który przedstawił charyzmatycznego łotra, tytułowego Skorpiona, nie uśmiercając go w finale, co pozostawiło apetyt na więcej. Tym razem mamy do czynienia z nieco późniejszym starciem Wallesteina z królem przestępczego półświatka, zbyt sprytnym, aby samemu próbować stawiać czoła nadludzkiej sile potwora. Zamiast posyłać na pewną śmierć kolejnych podwładnych, zleca szemranemu profesorowi zbadanie struktury molekularnej Wallesteina w celu opracowania skutecznej metody jego unicestwienia. Do pobrania próbki wyznaczona zostaje piękna dziewczyna, której zmysłowości nie zdoła się oprzeć żaden mężczyzna, nawet tak zadeklarowany monogamista jak hrabia Jimmy. Zwłaszcza, gdy stanie przed nim naga...

Wrażliwość na wdzięk słodkiej femme fatale czyni bohatera bardziej ludzkim, oczywiście do czasu, gdyż nie w jego stylu jest odpuszczanie win i dawanie drugiej szansy łotrom, nawet tym bardzo atrakcyjnym. Bezwzględność Wallesteina w wymierzaniu kary stanowi jego cechę charakterystyczną od samego początku. Zarazem ten profil mściciela, który z wyraźnie sadystyczną przyjemnością odpłaca zbirom pięknym za nadobne, ocieplają relacje z trójką kobiet. Nie da się ukryć, że bez ich wsparcia jego walka z przestępczością nie byłaby tak efektowna, a zaskarbienie sobie sympatii czytelników znacznie trudniejsze.

W elitarnym gronie dopuszczonych do sekretu podwójnej tożsamości hrabiego najważniejsza jest Sara Orloff. Z olśniewającą arystokratką o rosyjskich korzeniach (w Zbrodniczym sobowtórze tańczy przed ukochanym w kozackim stroju!) łączy go prawdziwa miłość, której wymiar fizyczny celebrowany jest praktycznie w każdym epizodzie. Nadmieńmy, że w celu zapewnienia ukochanej komfortu Wallestein korzysta w alkowie z imitującego skórę jedwabnego kostiumu, co czyni sceny łóżkowe znacznie bardziej apetycznymi. Ciepłym uczuciem, choć zdecydowanie synowskim, obdarza Jimmy Olympię Moor, sympatyczną staruszkę z detektywistyczną żyłką i zaskakującą wiedzą o środowisku przestępczym. Jej bezbłędna orientacja i precyzyjne informacje zaoszczędzają Wallesteinowi mnóstwo czasu, umożliwiając błyskawiczne przystąpienie do działania.

Najbardziej zaskakująca relacja łączy go z Alicją Wolf, genialną lekarką działającą poza prawem. Pomimo tego, że zdarza jej się przyjmować w swoim gabinecie pokiereszowanych kryminalistów, Wallestein otacza ją opieką, chyba nie tylko dlatego, że sam korzysta z jej usług. Akceptuje też bez mrugnięcia okiem lesbijskie skłonności Alicji, co czyni go znacznie mniej homofobicznym niż większość ówczesnych protagonistów fumetti. Sara, Olympia i Alicja wydobywają z Wallesteina to, co najlepsze, udowadniając tym samym, że za każdym wielkim potworem powinny stać mądre kobiety!

LIENS FÉMININS:

MEGA (CBR)

MEDIAFIRE (PDF)

Luca Mencaroni w ilustrowanym przewodniku Immaginario sexy wskazuje na pierwowzór Olympii Moor. Miała nim być Margaret Rutheford, znakomita aktorka brytyjska, która zaskarbiła sobie miłość widzów serią filmów o rezolutnej detektyw Miss Marple. Jak by nie było, ze starszymi paniami nie ma żartów!

poniedziałek, 16 września 2024

WALLESTEIN. SKORPION

Tytuł oryginalny: Wallestein il mostro

Anno I N.03 - Skorpion

Wydawca: Edizioni Segi

Rok pierwszego wydania: czerwiec 1972

Scenariusz: Renzo Barbieri

Grafika: Mario Cubbino

Skan wydania holenderskiego:

Charles (VintageComix)

Rekonstrukcja cyfrowa okładki: Cyfrowy Baron

Czyszczenie dymków: Grifos

Translacja i opracowanie graficzne: Vallaor

Korekta: Aristejo

Powrót Wallesteina, znanego w Polsce z jednego opublikowanego oficjalnie epizodu (Zbrodniczy sobowtór, Lettrex, 1992) oraz jednej translacji cyfrowej (Morderca uderza cztery razy, Czarcie Kieszonkowce, 2022). Dwa tomiki, między którymi rozciąga się dystans trzydziestu lat. Na trzeci nie trzeba było tak długo czekać, pojawia się zaledwie dwa lata po Mordercy… Zresztą niewykluczone, że na tym nie koniec, a to za sprawą tytułowego Skorpiona, być może najtrudniejszego przeciwnika, z jakim miał do czynienia bagienny mściciel. Dla tego jadowitego pajęczaka jeden epizod to zdecydowanie za mało!

Antagonista, z którym Wallestein musi się liczyć, jest ewenementem na tle barwnej, ale wymiennej galerii złoczyńców, których na końcu epizodu spotyka przykładna i ostateczna kara. Szef przestępczej organizacji, rozciągającej swe macki na całą Anglię, ma w sobie coś z Ala Capone i doktora Mabuse. Trudno powiedzieć, na ile dorównuje tym geniuszom zbrodni i jak mocno da się jeszcze Wallesteinowi we znaki. Czasami niewiele potrzeba, by zostać nemezis bohatera, jak w przypadku profesora Moriarty’ego, któremu wystarczyło jedno opowiadanie, by na zawsze zapisać się w pamięci czytelników. Wątpliwe, że twórcy komiksu mierzyli ze swoim Skorpionem tak wysoko, tym niemniej zdawali sobie sprawę, że wprowadzenie kryminalisty, którego nie da się z miejsca wykończyć, uczyni serię bardziej intrygującą. Nie ma to jak odwlekanie ostatecznej konfrontacji dla zaostrzenia apetytu!

Jak jadowity powinien być Skorpion? Tak bardzo, jak tylko się da, jeśli ma okazać się godnym przeciwnikiem bohatera o absolutnie bezwzględnym modus operandi. Hrabia Wallestein jest spotworniałym (dosłownie!) następcą zamaskowanych protagonistów klasycznych fumetti neri z lat sześćdziesiątych. Podczas gdy Kriminal i mu podobni ukrywali oblicze pod budzącą grozę maską, on nakłada na własną błotnistą facjatę materiał z jedwabiu, doskonale imitujący ludzką skórę. Budzące grozę są też jego metody rozprawiania się z łajdakami, po których nie zawsze jest co zbierać. Pomimo tego groteskowego sztafażu wydaje się mniej „kontrkulturowy” chociażby od Diabolika, swoimi zuchwałymi kradzieżami raz po raz ośmieszającego organy ścigania. Wobec wyczynów Wallesteina policja jest równie bezradna, ale w głębi duszy cieszy się, że ktoś wyręcza ją w usuwaniu z przestrzeni publicznej niebezpiecznych jednostek. Pod tym względem antybohater Renzo Barbieriego i Mario Cubbino okazuje się wręcz ideałem konserwatystów!

JADOWITE LINKI:

MEGA (CBR)

MEDIAFIRE (PDF)

Tym razem czarnemu charakterowi użyczył oblicza nie aktor, lecz autentyczny gangster, mityczny król podziemia w Chicago lat dwudziestych. Inne miejsce aktywności, ale ten sam sposób działania, styl, może nawet identyczna marka kubańskich cygar?

niedziela, 30 stycznia 2022

WALLESTEIN. MORDERCA UDERZA CZTERY RAZY

Tytuł oryginalny: Wallestein il mostro

Anno XX n.02 - L'assassino colpisce quattro volte

Wydawca: Edizioni Segi (Edifumetto)

Rok pierwszego wydania: luty 1973

Scenariusz: Renzo Barbieri

Grafika: Mario Cubbino

Skan edycji holenderskiej: VintageComix

Przekład z języka włoskiego i opracowanie graficzne: Vallaor

Piękni, młodzi i zepsuci burżuje, którym do pełni szczęścia brakuje tylko gigantycznej fortuny, pozwalającej rozkoszować się próżniactwem przez całe życie. Aby ją zdobyć i nie splamić przy okazji uczuciwą pracą, wkraczają na krętą drogę zbrodni! Oto typowi antagoniści serii Wallestein, swoimi niecnymi postępkami napędzający fabułę kolejnych tomików. Żywcem wyjęci z filmowych giallo, gdzie najczęściej ginęli jeden po drugim z ręki zamaskowanego mordercy - ku skrytej radości widowni, zazdroszczącej im bezczelnego pławienia się w luksusie. W ofercie domu wydawniczego Edifumetto musieli się pojawić chociażby dlatego, że Renzo Barbieri, jego założyciel, a zarazem najpłodniejszy scenarzysta, sam był nie lada ekspertem od stylu życia europejskich bon-vivantów. W późniejszych latach popełnił nawet Przewodnik dla Playboyów!

Wallestein byłby typowym komiksowym giallo z kryminalną intrygą wyższych sfer, gdyby nie wyjęty z innej bajki protagonista. Bagniste monstrum, które z pomocą kauczukowej maski podszywa się pod tragicznie zmarłego Jimmy'ego Wallesteina, to postać rodem z horroru. O kilka miesięcy starsza od amerykańskiego Swamp Thinga, więc pomimo oczywistych skojarzeń oryginalna. Jej niewątpliwie krwiożercze instynkty temperuje swoisty kodeks etyczny nakazujący zabijać tylko tych, którzy bardzo sobie zasłużyli. Paradoksalnie, wkraczając do akcji nie zakłada maski, lecz ją zdejmuje, ujawniając koszmarne oblicze bezlitosnego mściciela. Tak się jakoś składa, że odkryte przez Potwora zbrodnie prawie zawsze dokonywane są z materialistycznych pobudek przez hedonistycznych zgniłków...

Barbieri to sprawny trashowy scenarzysta, więc Wallesteina czyta się przyjemnie, zwłaszcza pierwsze kilkadziesiąt numerów, do których nie wdarła się jeszcze rutyna. Natomiast w Polsce tytuł ten ma status wyjątkowy, jako pierwsze i jak dotąd jedyne oficjalnie wydane fumetto nero! Do kiosków zawitał niestety tylko jeden tomik, wypuszczony przez efemeryczne wydawnictwo Lettrex. Nakład musiał być spory, skoro do tej pory Zbrodniczego sobowtóra można odnaleźć na Allegro po okazyjnej cenie. Najczęściej w pakiecie z resztą tytułów Miesięcznika Komiksów Rekin, będących mało zajmującymi średniakami z katalogu Sergio Bonelli Editore. Komiks Renzo Barbierego wyróżniał się na ich tle zarówno wyrazistym bohaterem, jak też obyczajową śmiałością.

Jeśli warto pamiętać o Rekinie, którego drapieżna nazwa nie uchroniła przed natychmiastowym zatonięciem na burzliwym rynku wydawniczym doby transformacji, to właśnie dzięki tomikowi Wallesteina. Edytorsko jest to wypisz wymaluj "dworcowe fumetto", zarówno pod względem rozmiaru, jak też podrzędnej jakości papieru. Ba, jest nawet mniej staranne niż włoski oryginał za sprawą ręcznego, niechlujnego pisma, z wyraźnie widocznymi poprawkami i dopiskami. Wygląda na to, że za tumaczenie i nanoszenie tektu na dymki odpowiadała jedna i ta sama osoba. Choć jako kaligraf sprawdziła się niespecjalnie, sam przekład okazał się udany: zabawny, soczysty, bawiący się swoją pulpowością, będącą w polskojęzycznym komiksie całkowitym nowum.

W swoim własnym przekładzie starałem się nawiązać do zaproponowanej niegdyś przez Rekina stylistyki. Sięgnąłem więc po edycję holenderską z wyraźnie widoczną żółtą fakturą papieru. Podczas gdy obróbka cyfrowa większości skanów eliminuje specyfikę pierwotnego druku, tu miało być akurat na odwrót, aby wszystkie niedoskonałości widać było jak na dłoni. Przyświecała mi myśl, aby podczas lektury na ekranie tabletu bądź smartfona można było poczuć się tak, jak pierwsi czytelnicy w latach 70., przeglądający świeżo zakupiony tomik w autobusie bądź tramwaju. Czy ten efekt udało się osiągnąć, zadecydujecie sami. Jestem ciekaw wrażeń i opinii!

Post-rekinowe linki:

MEGA (CBR)

MEDIAFIRE (PDF)

Na dole Wally, na górze inne, mniej imponujące rekinki. Notabene, trudno zidentyfikować oryginalną edycję tego polskiego tomiku! Najprawdopobniej jest to La coppia diabolica, 15. numer wydany w 1974 roku.