Tytuł oryginalny: A vörös barikád
Oryginalnie opublikowany w:
Węgierski magazyn młodzieżowy „Pajtás”, numery 39–50
Rok wydania: 1970
Scenariusz: Hunyady József
Grafika: Zórád Ernő
Rekonstrukcja cyfrowa: Cyfrowy Baron
Translacja: AI Gemini Flash
Korekta przekładu: Vallaor i Aristejo
Tym razem spotkanie z rysownikiem dobrze w Polsce znanym, najpierw dzięki historiom publikowanym w kultowym Relaxie, a następnie za sprawą Krajowej Agencji Wydawniczej, która na przełomie lat 80/90 wypuściła na rynek cykl węgierskich adaptacji klasyki literackiej (Ostatni Mohikanin, Jankes na dworze króla Artura, itd.). Za scenariusz odpowiadał najczęściej Tibor Cs. Horvath, a za ilustracje Ernö Zòràd. Pomimo narzekania Jerzego Szyłaka na łamach Fantastyki, że zaznajamianie z dziedzictwem komiksu europejskiego rozpoczyna się u nas od mało istotnych madziarskich „bryków”, dla spragnionych opowieści obrazkowych czytelników były one jak manna z nieba. I choć korzystały wówczas z niejakiej taryfy ulgowej, nie mając zbyt dużej konkurencji, po latach widać, że są to całkiem zgrabne przekłady literatury na jezyk komiksu, przy wszystkich niezbędnych skrótach zachowujące ducha oryginału. Natomiast grafika Ernö Zòràda jest tu zdecydowanie najjaśniejszym punktem! Okres transformacji ustrojowej okazał się idealny do zaznajomienia polskiego odbiorcy z jego twórczością. W latach następnych rynek wypełniły zupełnie inne wydawnictwa, a sam Zòràd powrócił dopiero po kilku dekadach, na łamach reaktywowanego Relaxu, notabene z kolejną adaptacją - Otatnimi dniami Pompejów.
Warto zaznaczyć, że w rodzimym kraju rysownika również nie było różowo i nie od razu doczekał się on publikacji albumowych. Tworząc na zamówienie gazet, nie miał pewności, czy jego prace zostaną kiedykolwiek wznowione w lepszej szacie graficznej. Jednakże jako profesjonalista, ewidentnie wkładający serce w swoje plansze, nie odwalał nigdy fuszerki i potrafił praktycznie każdy temat przedstawić w sposób atrakcyjny. Co zresztą postaramy się udowodnić na przykładzie krótkiej historii z dużym nacechowaniem ideologicznym, przedstawiającej najbardziej burzliwy epizod z kariery niestrudzonego rewolucjonisty Frankela Leo. Kiedy tylko w Paryżu rozpoczęło się socjalistyczne wrzenie, zjawił się tam, by wejść do rządu Komuny Paryskiej i walczyć o jej przetrwanie z przeważającymi siłami wrogów ludu. Czy marksistowska interpretacja tych odległych wydarzeń może zaciekawić współczesnego czytelnika? Jeśli tak, to niemała w tym zasługa przepięknych, realistycznych i ekspresyjnych plansz węgierskiego artysty!
KOMUNALNE LINKI:Węgierski rysownik ewidentnie kochał kobiety i gdy tylko nadarzała się taka możliwość, umieszczał w kadrze jakąś ślicznotkę! Nawet w opowieści o działaczu ruchu robotniczego, który poza Międzynarodówką świata nie widzi, znalazło się miejsce dla pewnej urodziwej i szykownej damy. Jest to niejaka Madame Duval, gwiazda Comédie-Française. Niestety, nie wiadomo, czy chodzi o autentyczną historyczną postać, czy wymyśloną na potrzeby scenariusza adoratorkę dzielnego marksisty.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz