niedziela, 19 lipca 2026

LUCIFERA N°30 - UFF, JAK GORĄCO!

Tytuł oryginalny: Lucifera

n.30 - Ahimè, come brucia!

Wydawca: Ediperiodici

Rok pierwszego wydania: 4 stycznia 1974

Scenariusz: Remo Pizzardi, Furio Arrasich

Grafika: StudiOriga

Skan wydania holenderskiego:

Charles (VintageComix)

Rekonstrukcja plansz i okładki: Cyfrowy Baron

Czyszczenie plansz i dymków: Grifos

Wstawianie tekstu: Gilotyna_123

Przekład z języka holenderskiego:

Vallaor (ze wsparciem Translatora Google)

Korekta: Aristejo

Na pierwszy rzut oka jest to kolejny tomik serii, w którym dzieje się całkiem sporo, ale nic przełomowego. Mamy wręcz wrażenie, że twórcom przestało się spieszyć i na konkluzję różnych wątków przyjdzie nam jeszcze poczekać. A jednak ten konkretny tytuł miał dla mnie znaczenie wręcz fundamentalne, stając się inspiracją do podjęcia amatorskiej działalności translatorskiej. Otóż był to pierwszy odcinek dostępny w sieci wyłącznie w języku holenderskim, co zresztą nie uległo zmianie do tej pory. Męcząc się z mechanicznym przekładem kolejnych stron, wklejanym do Translatora Google (pomoc Sztucznej Inteligencji była jeszcze pieśnią przyszłości), doszedłem do wniosku, że gra jest niewarta świeczki, jeśli nie zostanie po niej nic trwałego. A czymś takim może być polska wersja językowa – nie jednego tomiku, ale całej serii od samych jej początków.

Po ukończeniu mozolnego przekładu 30. tomiku odłożyłem Luciferę, wracając do niej kilka miesięcy później już w charakterze translatora. Założony z tej okazji blog miał początkowo nosić nazwę Lucifera Project, jednak ambicja popularyzatora fumetti skłoniła mnie do zajęcia się również serią, z którą mierzyłem się już w przeszłości, nie dysponując jednak kompletnym zestawem skanów. Z biegiem czasu repertuar prezentowanych translacji rozrósł się znacząco, wciąż jednak podstawą pozostają przygody dwóch belles dames sans merci, Lucifery i Zory.

Obecnie dotarłem do etapu, w którym dalsze losy obydwu są dla mnie tajemnicą, odkrywaną etapami wraz z przekładem kolejnych tomików. W przypadku Zory nie ma to jednak aż tak wielkiego znaczenia. Jej przygody mają charakter epizodyczny i nieznajomość nawet kilkudziesięciu wcześniejszych historii nie psuje przyjemności z lektury. Obie serie różnią się jednak zasadniczo sposobem prowadzenia fabuły. Losowo zdobyte dalsze tomiki Lucifery wprawiały głównie w zakłopotanie poziomem komplikacji intrygi, trudnej do ogarnięcia bez znajomości całości. W konsekwencji trudno nawet ustalić, do jakiego momentu tytuł ten jest wart uwagi. Zora Wampirzyca właściwie do samego końca pozostała przyjemną lekturą, nawet wówczas, gdy erotyczny aspekt jej przygód zaczął dominować. Czy ta sama sztuka uda się kruczoczarnej diablicy? Pozostaje przekonać się wraz z następnymi odsłonami serii!

Mam nadzieję, że w tej podróży nadal towarzyszyć mi będzie niezastąpiony zespół współpracowników, bez których polska wersja nigdy nie osiągnęłaby obecnego kształtu. Aristejo – z nieocenioną skrupulatnością wyłapujący błędy i nieścisłości przekładu, Cyfrobar – tchnący nowe życie w oryginalne skany, Grifos – z niezwykłą cierpliwością czyszczący plansze i dymki, a także debiutujący na czarcich łamach Gilotyna_123, odpowiedzialny za skład tekstu w dymkach. Każdy z nich wnosi do tego projektu swój talent i czas, dzięki czemu końcowy efekt jest znacznie lepszy niż ten, który mógłbym uzyskać sam. Many happy returns!

ROZGRZANE LINKI:

MEGA (CBR)

MEGA (PDF)

Karzeł trefniś, który w niecnych celach przebiera kogoś w skórę zwierzęcia, może mieć swój pierwowzór w tytułowym bohaterze słynnego opowiadania Edgara Allana Poe pt. Żabi skoczek (Hop-Frog, 1849). Historia ta doczekała się polskiej adaptacji obrazkowej, opublikowanej w pierwszym numerze magazynu Fan. Dla niepoznaki zamieniony został tytuł, zaś autorzy nawet nie zająknęli się o literackim pierwowzorze. Tak czy inaczej, w finale tej opowieści jest jeszcze goręcej niż w 30. tomiku Lucifery!

niedziela, 12 lipca 2026

Czarny Rycerz (One-shot)

Tytuł oryginalny: A Fekete Lovag

Oryginalna publikacja:

Węgierski magazyn młodzieżowy „Pajtás”

numery 24–43, 1968 rok.

Scenariusz: József Hunyady

Grafika: Zórád Ernő

Rekonstrukcja cyfrowa i skład: Vallaor

Translacja: Chat GPT & Gemini AI

Korekta przekładu: Vallaor i Aristejo

Przed Wami kolejny monumentalny Gazetowiec! Czarny Rycerz to komiksowa adaptacja jednej z najważniejszych węgierskich powieści dla młodzieży autorstwa Józsefa Hunyadyego. Wydane w 1959 roku dzieło kształtowało edukację patriotyczną kilku pokoleń Węgrów, stając się filarem tamtejszego kanonu literatury przygodowej na równi z legendarnymi Gwiazdami Egeru. Osadzona w XV wieku fabuła śledzi losy osieroconego podczas tureckiego najazdu chłopca imieniem Küsgergő, który trafia pod skrzydła Jana Hunyadyego. Na zamku Vajdahunyad poznaje smak przyjaźni, miłości i zdrady, a kulminacją jego licznych przygód jest udział w legendarnej obronie Belgradu w 1456 roku.

Przełożenie obszernej, wielowątkowej powieści na język komiksu wymagało sporej zręczności. Scenariusz sprawnie wyodrębnia kluczowe wydarzenia, ogranicza liczbę postaci drugoplanowych i koncentruje się na dojrzewaniu głównego bohatera – od prostego chłopca do nieustraszonego wojownika. O sile adaptacji decyduje jednak przede wszystkim kunszt Ernő Zóráda. Artysta z niezwykłą dbałością studiował uzbrojenie, stroje i architekturę XV wieku, tworząc plansze imponujące historycznym realizmem, filmowym kadrowaniem i rozmachem scen batalistycznych.

Tak jak w przypadku Michała Strogowa, poprzedniej pracy Zóráda zamieszczonej na blogu, nie jest to krótki one-shot, lecz miniseria, która za sprawą swych rozmiarów (40 stron!) z powodzeniem funkcjonować może jako odrębny album. O ile jednak zaprezentowane wydanie Strogowa odcinało się od swoich prasowych korzeni, o tyle tutaj wyraźniej czuć gazetowy klimat. Skany pochodzą bezpośrednio z magazynu Pajtás. Choć ich jakość poprawiono, nie była to pełna rekonstrukcja cyfrowa, dzięki czemu zachowany został urok pierwotnego druku. Na potrzeby cyfrowej edycji zbiorczej usunięto jedynie zbędne wstawki "ciąg dalszy nastąpi", a epizody przemianowano na rozdziały.

Choć gęsta, klasyczna narracja i duże zagęszczenie wydarzeń wymagają od czytelnika większego skupienia, wysiłek ten szybko zostaje wynagrodzony. Czarny Rycerz to nie tylko ważny rozdział historii madziarskiego komiksu, lecz przede wszystkim popis ponadczasowego rzemiosła Ernő Zóráda. Dzięki niezwykłej dokumentacji i filmowej wyobraźni tego artysty ta epicka opowieść potrafi także i dziś porwać czytelnika w wir burzliwej historii Węgier!

RYCERSKIE LINKI:

MEGA (CBR)

MEGA (PDF)

W Czarnym Rycerzu pięknością spod pędzla Zóráda jest Anulka Kocogó, dla której bohater traci głowę i naraża się na wiele niebezpieczeństw. Na dorodną córkę zarządcy zamku ma również chrapkę amoralny panicz Boromissza - taki węgierski odpowiednik Bogumiła Radziwiłła z Potopu - który nie omieszka grać nieczysto w rywalizacji o jej rękę!