Tytuł oryginalny: Zora la Vampira
Serie III n.05 – She, regina dell'abisso
Wydawca: Edifumetto
Rok pierwszego wydania: 22 marca 1974
Scenariusz: Renzo Barbieri, Giuseppe Pederiali
Grafika: Birago Balzano
Skan edycji włoskiej:
Charles (VintageComix)
Czyszczenie plansz i dymków: Vallaor
Translacja i opracowanie graficzne: Vallaor
Cyfrowa korekta okładki: Cyfrowy Baron
Korekta: Aristejo
Wracamy do morskich głębin, gdzie nasza wampirzyca utknęła pod koniec poprzedniej odsłony. Trafiła do niewoli She, władczyni Amazonek, i została zmuszona spełniać jej wszelkie zachcianki. Jedyną nadzieją na ocalenie jest rozkochanie w sobie dumnej kobiety. Ale czy w sercu wyniosłej królowej otchłani może zagościć miłość? W przypadku śmiertelników urok Zory jest niezaprzeczalny, ale czy zadziała równie skutecznie na osoby nieśmiertelne, które przez wieki niejedną piękność już widziały?
Była już mowa o Amazonkach, które w popkulturze XX wieku daleko odeszły od swoich mitologicznych korzeni i zaczęły osiedlać się na rozmaitych kontynentach, na przykład w afrykańskiej dżungli, gdzie nieraz weszły w paradę Tarzanowi. Dno morskie, na które wysłali je scenarzyści Zory, nie jest nawet najbardziej fantazyjną lokacją – pod tym względem nic nie przebije Amazonek na księżycu! Nie poświęciłem natomiast należytej uwagi samej władczyni, tym razem wychodzącej na pierwszy plan, jeśli nie z racji poczesnego miejsca w fabule, to choćby z samego tytułu tomiku. Tymczasem jej literacki pierwowzór to jedna z najbardziej ikonicznych postaci w historii literatury przygodowo-fantastycznej. Stworzona w 1887 roku przez Sir Henry’ego Haggarda, stała się archetypem nieśmiertelnej, wszechpotężnej władczyni, której oszałamiającego piękna powinniśmy się lękać!
She to w istocie skrócona wersja królewskiego tytułu She-Who-Must-Be-Obeyed (Ta, której trzeba być posłusznym). Nosi go arabska królowa Ayesha, przez ponad dwa tysiące lat zamieszkująca ukryte w głębi Afryki podziemne królestwo Kor. Nieśmiertelność i wieczną młodość zawdzięcza kąpieli w mistycznym Słupie Ognia. Jest to istota doskonała, której do szczęścia brakuje tylko jednego – godnego jej partnera. Trzeba przyznać, że sama utrudnia sobie poszukiwania, wypatrując od stuleci reinkarnacji swojego ukochanego, greckiego kapłana Kallikratesa, i nie akceptując żadnych substytutów! Jej oczekiwanie kończy się, gdy do podziemnej krainy trafia brytyjska ekspedycja, w skład której wchodzi potomek Kallikratesa, przystojny młodzieniec Leo Vincey. Ayesha wpada po uszy na widok domniemanej reinkarnacji ukochanego, lecz przy tak znacznej różnicy wieku związek nie ma większych szans na szczęśliwe zakończenie…
Nic dziwnego, że przygodowa fantazja Haggarda wywarła olbrzymi wpływ na kulturę popularną. Pobrzmiewają w niej pospołu zachwyt nad „wieczną kobiecością”, mistycznymi wręcz właściwościami utożsamianymi z płcią piękną oraz lęk przed nadmierną emancypacją tejże, która nawet bez praw wyborczych potrafi owijać sobie płeć brzydszą wokół palca. Co by to było, gdyby obdarzyć kobiety absolutną władzą? Trudno o lepsze ucieleśnienie męskich lęków i fascynacji niż She – Ona, już z samej nazwy archetypiczna niewiasta. Popularna przez pierwszą połowę XX wieku, o czym świadczą liczne ekranizacje i permutacje, traci jednak na znaczeniu zwłaszcza od lat 70., kiedy triumfy zaczyna święcić inny typ femme fatale – już nie biernie oczekującej na tego jedynego przez stulecia, lecz biorącej sprawy we własne ręce, aktywnej i ruchliwej. Wypisz wymaluj ktoś taki jak Zora, która w obecnej odsłonie swych przygód symbolicznie przejmuje schedę po She jako Ta-Której-Piękna-Trzeba-Się-Obawiać!
GŁĘBINOWE LINKI:Pośród ekranowych wcieleń She poczesne miejsce zajmuje Ursula Andress w filmie z 1965 roku. Symbolem seksu stała się kilka lat wcześniej, za sprawą pierwszej kinowej odsłony serii bondowskiej, jednak w kosztownym, kostiumowym spektaklu wytwórni Hammer jej ikoniczność osiąga wręcz boskie proporcje. "Biblijna" czcionka na plakacie ma w tym swój udział, lecz bez olśniewającej Ursuli na niewiele by się zdała!
