Tytuł oryginalny: Roberto és Julika kalandjai
02 - A Fehér Ördög cimborái
Oryginalnie opublikowany w:
węgierski tygodnik szaradzistów i łamigłówek „Füles”
Numery 45-52, 1970 rok
Scenariusz: Tibor Cs. Horváth
Grafika: Ernő Zórád
Cyfrowe podrasowanie i wstawianie tekstu: Vallaor
Translacja: Chat GPT & Gemini AI
Korekta przekładu: Vallaor i Aristejo
Po dwóch argentyńskich odsłonach powrót na Węgry! Na podstawie dotychczasowych propozycji z tego kraju na tym blogu można było przypuszczać, że publikowano tam wyłącznie komiksy o tematyce historycznej, a ich jedynym rysownikiem był Ernő Zórád. Jeśli chodzi o to drugie spostrzeżenie, na razie nie zamierzam wyprowadzać nikogo z błędu. Choć nie był jedyny, to zdecydowanie okazuje się najlepszy, więc jeszcze długo może pozostać wyłącznym reprezentantem swojego kraju w ramach Gazetowców. Nie da się też ukryć, że miał słabość do kostiumu historycznego i kiedy tylko mógł, osadzał akcję swoich prac w minionych epokach. Nie było to jednak stałą praktyką, o czym świadczy przedstawiana obecnie odsłona serii Przygody Roberto i Juliki, rozgrywająca się tu i teraz, tzn. w Europie początku lat siedemdziesiątych! A konkretnie: w samym sercu swingującego Londynu!
W tym miejscu przyznaję się, że wybór tego konkretnego epizodu był wyłącznym dziełem przypadku, choć kto wie, czy nie przyczynił się do tego nieświęty patron strony! Świadczyłby o tym diabelski tytuł omawianego tomu – Kompani Białego Diabła – który jednak lekko wprowadza w błąd. Żadnych czcicieli sił piekielnych w nim nie odnajdziemy, a czarnym charakterom ani w głowie składanie ofiar Szatanowi. Wystarczy im napchanie kieszeni brudną forsą! A w jaki niecny sposób wchodzą w jej posiadanie, to już tajemnica do odkrycia przez głównych bohaterów: Roberto i Julikę – włoskiego dziennikarza i węgierską sportsmenkę, których poza gorącym uczuciem łączy talent do rozwiązywania kryminalnych intryg.
Seria o sensacyjnych przygodach zakochanej pary ukazywała się pierwotnie w magazynie szarad i łamigłówek „Füles” w latach 1970–1973. Ogółem powstało dziewięć odsłon ich przygód. Obecnie prezentowana jest druga w kolejności, co ma swoje odzwierciedlenie w fabule. Bohaterowie zdążyli się już zauroczyć, wyraźnie między nimi iskrzy, zwiedzają nawet razem Londyn, ale bliższa relacja wciąż jeszcze przed nimi. Czy włoskiemu przystojniakowi uda się namówić piękną Węgierkę na dzielenie pokoju hotelowego? Śledzenie dynamiki tej relacji wydało mi się nawet ciekawsze od samej intrygi kryminalnej! Nie jestem jednak pod tym względem miarodajny. Na przykład w klasycznych zeszytach Spider-Mana zawsze bardziej interesowały mnie miłosne perturbacje Petera Parkera z Gwen Stacy i Mary Jane niż obligatoryjne starcia z superzłoczyńcami.
Nie zdradzając szczegółów kryminalnej intrygi epizodu, zwrócę jednak uwagę na najlepiej wygraną dramaturgicznie lokalizację: gabinet figur woskowych, w którym znalazło się miejsce na takie ikony kina fantastycznego, jak Drakula (patrz okładka) czy King Kong. Zapewne dla rysownika było niemałą frajdą odmalowanie tych postaci, zwłaszcza że w przeciwieństwie do włoskich kolegów nie miał na co dzień ku temu okazji. Wydaje się, że komiksowe horrory nie cieszyły się na Węgrzech popularnością, jeśli w ogóle dopuszczano je do druku – podobnie zresztą jak w Polsce, gdzie na pełnoprawną obrazkową grozę należało poczekać jeszcze ładnych kilkanaście lat!
LINKI Z SOHO:Przedstawiony w komiksie gabinet figur w Soho jest fikcyjny, wystarczy jednak przejechać kilka przystanków metrem na ulicę Marylebone, by trafić do słynnego Madame Tussauds London. To najsłynniejsze muzeum figur woskowych w Anglii istnieje od 1835 roku, a w obecnej lokacji od 1884 roku. Wśród słynnych postaci, które można tam podziwiać, znajduje się Dracula w kreacji Beli Lugosiego. Dla Ernő Zóráda punktem odniesienia był jednak zdecydowanie Christopher Lee!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz