Tytuł oryginalny: Guerra
n.11 - Battaglione di sterminio
Wydawca: Ediperiodici
Rok pierwszego wydania: październik 1978
Scenariusz: Carmelo Gozzo
Grafika: Xavier Musquera
Skan wydania francuskiego: Leefirkins
Rekonstrukcja plansz i okładki: Cyfrowy Baron
Czyszczenie plansz i dymków: Grifos
Translacja: Vallaor
Wstawianie tekstu: Gilotyna_123
Korekta: Aristejo
Drugie spotkanie z serią Guerra na pierwszy rzut oka wydaje się bardziej typowe od poprzedniego – Rewolty bokserów – gdzie oryginalny był sam temat, nader rzadko podejmowany przez komiks. Tymczasem II wojna światowa to nie tylko największy i najkrwawszy, ale też najczęściej ilustrowany konflikt zbrojny wszech czasów. W następujących po nim dekadach pojawiło się całe mrowie komiksowych serii, ukazujących z detalami wszystkie ważniejsze bitwy czy przyglądających się każdemu heroicznemu epizodowi z annałów ruchu oporu.
Nawet w Polsce, gdzie twórcy obrazkowi mieli wyjątkowo pod górkę, jednym z pierwszych tytułów, którym pozwolono ujrzeć światło dzienne, był partyzancki Podziemny front. Co dopiero działo się na Zachodzie, gdzie wyrosły całe setki wojennych cykli – na czele z brytyjskimi gigantami War Picture Library (2103 numery) i Combat Picture Library (1212 numerów).
Jak na tym imponującym tle prezentuje się seria wydawnictwa Ediperiodici? Wygląda na to, że nie znalazła większego odzewu, skoro liczy sobie zaledwie 11 numerów. Czyżby czytelnicy byli już przesyceni wojenną tematyką i nawet obietnica pokazania jej z bardziej dorosłej, „niegrzecznej” strony nie zdołała wzbudzić ich zainteresowania? Problem leżał chyba nie w samej wojnie, lecz w braku unikalnego konceptu, który zaintrygowałby odbiorców.
Mimo to Guerra ma kilka wartych uwagi tomików. Scenarzysta bądź to drastycznie zmienia w nich tło wydarzeń (jak we wspomnianej Rewolcie bokserów), bądź skupia się na mniej oklepanych motywach. Na pewno rzadkością było ukazanie wojny w Polsce z perspektywy agresora, i to tego wyjątkowo niesympatycznego: specjalnych oddziałów wojskowych oddelegowanych do pacyfikacji miast i wsi, czyli po prostu do ludobójstwa. Czy dla żołnierza wcielonego do takiej jednostki istniała trzecia droga – nie zabijać i zarazem nie dać się zabić? Dokładnie na to pytanie stara się odpowiedzieć Batalion zagłady.
Mocnej lektury!
LINKI ZAGŁADY:Ukazany w tym tomie typ zbrodniczej działalności specjalnych oddziałów III Rzeszy w Polsce został potępiony przez Zachód w pierwszej kolejności, na długo przed ujawnieniem pełnej skali Holocaustu. Co ciekawe, sami Niemcy poświęcili mu swój pierwszy powojenny film – Mordercy są wśród nas (Die Mörder sind unter uns, 1946, reż. Wolfgang Staudte). Twórcy ukazali w nim uczestnictwo regularnych żołnierzy Wehrmachtu w pacyfikacjach i masakrach, próbując jednak zrzucić ciężar odpowiedzialności na dowódców, których rozkazy wykonywano pod groźbą rozstrzelania.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz